Wiśniewski dogaduje się z firmą Megafonizacja Kraju, działającą przy Poczcie Polskiej, w sprawie nagłośnienia festiwalu. Wie, że dysponuje ona niedoskonałą aparaturą, ale innej takiej firmy nie ma.
Wiśniewski zatrudnia oświetleniowców z Opery Bałtyckiej.
– Panie Wiśniewski, a można wstawić dodatkowe krzesła?
– A bileciki by pan załatwił?
– Szefie, gdzie rozklejać plakaty?
Trzy dni przed rozpoczęciem I Ogólnopolskiego Festiwalu Jazzowego Zygmunt Wiśniewski, inżynier elektryk kolejnictwa[3], sypia niewiele.
Wspomina: