Komeda
Magdalena Grzebałkowska — Literatura faktu

Jerzy Kosiński, dyrektor gdańskiej Estrady, przewodniczący komitetu organizacyjnego festiwalu, od początku jest przeciwny paradzie. Mogą wziąć w niej udział tysiące ludzi, nad którymi nikt nie będzie miał kontroli. Ale Leopold Tyrmand i przedstawiciele jazz clubów upierają się przy pochodzie. Nikt z organizatorów nie robi jednak przeglądu transparentów, szarf i tablic produkowanych przez studentów uczelni artystycznych z całej Polski.

Ludzie będą potem wspominać, że w powietrzu czuło się napięcie.

*

Ruszają. Na czele, w przedwojennym kabriolecie pomalowanym w paski, jedzie Leopold Tyrmand. Za nim muzycy na platformach ciężarówek, jest też ekipa w bryczce zaprzężonej w dwa konie. Kto ma z sobą trąbkę, ten trąbi. Kto wziął puzon, klarnet czy saksofon, ten dmie i dmucha. Kto zabrał werbel, ten uderza. Są gitary i bandżo, ktoś wciągnął na platformę kontrabas.

Zofia Lach poupinała prześcieradła na zaprzyjaźnionych studentkach. Tańczą teraz wśród jazzmanów.

Muzyków przepasano szarfami z hasłem „jazz – festiwal”, studenci niosą osadzone na kijach tablice z abstrakcyjnymi malunkami, jakiś człowiek dźwiga transparent z nazwiskiem Kurylewicza.