Kontrakt Jacksona
J. T. Geissinger — Literatura

– Powiedział, że chce stolik, więc oznajmiłam mu, że mamy komplet, a on zapytał, co to, u diabła, ma znaczyć, no to próbowałam uprzejmie wytłumaczyć, że nie mamy żadnego wolnego stolika, a on zaczął jeszcze bardziej zadzierać nosa i powiedział: „Nie wiesz, kim jestem!” i zażądał, żebym znalazła dla niego stolik, a ja powiedziałam, że właśnie mówiłam panu, że nie mamy wolnych stolików, a lista oczekujących jest długa na kilometr, ale on mi przerwał i powiedział, bardzo złośliwie, szczekając jak wściekły kundel, że jego nazwisko znajduje się we wszystkich pozycjach naszego menu i jeśli nie zorganizuję mu stolika, to zadba o to, żeby nasza nazwa ukazała się we wszystkich gazetach i to nie w dobrym kontekście, bo on zna wszystkich z prasy! Czyli najzwyczajniej mi groził, a kiedy zrobiłam zmartwioną minę, warknął, że mam przestać się mazgaić! Mazgaić się! Zrobił ze mnie beksę!

Pepper zakończyła wywód, tupiąc swoim wysokim obcasem.

Ścisnęłam nasadę nosa i westchnęłam. Czyli pan Boudreaux jednak nie miał rezerwacji. A zaufanie Pepper, że zrobi, co w jej mocy, nie zadziałało dokładnie tak, jak chciałam.

– W porządku, Pepper, pierwsza sprawa: uspokój się. Weź głęboki oddech.