– Jeśli nie chcesz zrobić sobie krzywdy, to skórzane. – Odwrócił się, a niemal czarne oczy znów spoczęły na mnie. Szybko przeniósł je na coś, co było za mną. – Wyściełane materiałem, który nie powoduje otarć. No i metalowy łańcuch. – Sposób, w jaki zwilżył wargę, wzbudzał we mnie wszystkie szalone emocje.
Uderzył językiem o podniebienie i poruszył wyraźnie zarysowaną szczęką. Rozchyliłam usta z oszołomienia. Na oko był po trzydziestce, jednak bliżej było mu do czterdziestki. Zadbany, niezwykle przystojny i… cholera, miał ramiona jak futbolista amerykański. Wypuściłam powietrze, czując, jak temperatura mojego ciała znacząco się podwyższyła.
– Jesteś za delikatna na takie zabawki – zwrócił się do Hailey.
– To nie dla mnie, to dla przyjaciółki – odparła z zawadiackim uśmiechem.
Wzrok szatyna padł na mnie. Wygiął brew w zaskoczeniu, zanim ponownie mi się przyjrzał. Pod wpływem intensywnego spojrzenia przeniosłam ciężar ciała z jednej nogi na drugą.
– To nie dla mnie – wyszeptałam, oblewając się szkarłatem.
– Słucham? – Pochylił głowę i przekrzywił ją.
Wciągnęłam dolną wargę, by za moment powoli ją wypuścić.
– To nie dla mnie… proszę pana.