Korepetytor
Joanna Balicka — Literatura

– Moja wina. Źle zaznaczyłem dostawę. – Spojrzenie szatyna uciekło do mnie. Posłał mi niezwykle czarujący uśmiech, przez który moje kolana prawie się ugięły. – Przyjemny przypadek – rzucił tajemniczo i puścił mi oczko.

Przełknęłam ślinę tak powoli, jakbym robiła to po raz pierwszy. Z niezwykłą łatwością złapał za paczkę i przejechał językiem po wewnętrznej części policzka. Kiedy stracił mną zainteresowanie, kiwnął głową do sprzedawcy, a następnie skierował się do wyjścia. Sklep w kilka sekund stał się dokuczliwie chłodny… albo to ja wytrzeźwiałam.

– Zdecydowała się pani na któreś?

– Te plastikowe. – Nawet Hailey stała się zimna. – Nie wydam na tę sukę więcej niż dziesięć dolców.

– Po co go zaczepiałaś? – prychnęłam.

Blondynka posłała mi uśmiech pełen rozbawienia i zerknęła w stronę okien. Seksowny nieznajomy zamykał bagażnik, a po chwili, jakby poruszony szóstym zmysłem, odwrócił głowę w naszym kierunku. Przyjaciółka pomachała mu kokieteryjnie, a ja prawie spaliłam się ze wstydu.

– Hailey, sprzedawca czeka na zapłatę – wycedziłam.

Nie reagowała. Posunęłam się do mocniejszych środków. Uszczypnęłam ją w udo, a ona podskoczyła jak poparzona.

– No weź! – jęknęła.