– Moja wina. Źle zaznaczyłem dostawę. – Spojrzenie szatyna uciekło do mnie. Posłał mi niezwykle czarujący uśmiech, przez który moje kolana prawie się ugięły. – Przyjemny przypadek – rzucił tajemniczo i puścił mi oczko.
Przełknęłam ślinę tak powoli, jakbym robiła to po raz pierwszy. Z niezwykłą łatwością złapał za paczkę i przejechał językiem po wewnętrznej części policzka. Kiedy stracił mną zainteresowanie, kiwnął głową do sprzedawcy, a następnie skierował się do wyjścia. Sklep w kilka sekund stał się dokuczliwie chłodny… albo to ja wytrzeźwiałam.
– Zdecydowała się pani na któreś?
– Te plastikowe. – Nawet Hailey stała się zimna. – Nie wydam na tę sukę więcej niż dziesięć dolców.
– Po co go zaczepiałaś? – prychnęłam.
Blondynka posłała mi uśmiech pełen rozbawienia i zerknęła w stronę okien. Seksowny nieznajomy zamykał bagażnik, a po chwili, jakby poruszony szóstym zmysłem, odwrócił głowę w naszym kierunku. Przyjaciółka pomachała mu kokieteryjnie, a ja prawie spaliłam się ze wstydu.
– Hailey, sprzedawca czeka na zapłatę – wycedziłam.
Nie reagowała. Posunęłam się do mocniejszych środków. Uszczypnęłam ją w udo, a ona podskoczyła jak poparzona.
– No weź! – jęknęła.