– O której wrócisz? – Mama stanęła w progu przedpokoju, omiatając mnie spojrzeniem. To samo zrobiła z Hailey. Komentarz zachowała dla siebie, choć wiedziałam po jej minie, że miała sporo do dodania.
– Ja…
– Będzie bezpieczniej, jeśli zostaniemy na noc u Hazel – wtrąciła przyjaciółka i objęła mnie ramieniem. – Jej rodzice pozwolili nam przenocować u niej.
Kobieta skrzyżowała ramiona na piersiach. Przymrużyła powieki i odetchnęła cicho.
– Zadzwoń do mnie, gdyby coś się działo. Tata po ciebie przyjedzie.
– Dziękuję! – Posłałam jej buziaka w powietrzu i pociągnęłam blondynkę do drzwi. Im szybciej stąd wyjdziemy, tym lepiej dla nas.
Wsiadłyśmy do podstawionego samochodu. Wyjęłam telefon i wysłałam wiadomość do Hazel, że byłyśmy w drodze. W radiu leciała piosenka Rihanny, a mój imprezowy nastrój rósł z minuty na minutę. Kątem oka dostrzegłam błysk. Hailey wyjęła jakąś butelkę i odkręciła ją.
– Tutaj? – spytałam szeptem.
– Jakoś muszę się rozkręcić. – Wyszczerzyła się, po czym przechyliła szkło. Przytknęła dłoń do ust i zakasłała. – O matko… – Wzdrygnęła się i wysunęła alkohol w moją stronę. – Napij się na rozgrzanie. Będzie łatwiej na imprezie.