O rany. Sparaliżowało mnie całą. Nie odwróciłam się w obawie, że w mgnieniu oka stałabym się czerwona jak burak. Zacisnęłam palce na telefonie i przełknęłam ślinę z napięcia. Hailey nie miała nic przeciwko temu. Zerknęła przez ramię, po czym uniosła brew z zainteresowaniem. Oparła się tyłem o wyspę i rzuciła mi spojrzenie pełne zadowolenia.
– Jest na zapleczu. Za moment panu przyniosę.
– Możesz zrobić to teraz? Stanąłem na zakazie – mruknął niemal szorstko.
Stanął obok mnie, pokonując dzielący nas dystans. Podniosłam oczy w stronę przyciemnionych okien. Faktycznie, w miejscu nieprzeznaczonym do parkowania stał luksusowy mercedes.
– Pani wybaczy… – wydukał ekspedient do coraz mniej zainteresowanej blondynki.
Oczy Hailey przeskakiwały to na mnie, to na nieznajomego mężczyznę. Uśmiechała się głupawo i już wiedziałam, że alkohol zdecydowanie pobudził jej wewnętrznego rozrabiakę.
– Zna się pan na kajdankach? – wypaliła nagle.