– Ludzie nie rozróżniają, więc…
– Hm – zamruczał Nikola, ale dobrze wiedział, co Jovan chce zrobić. Nikt tak nie kochał delfinów jak jego brat.
– Pojedziemy popływać z nimi w Uvala Mogren – odparł. – Ostatni raz to było…
– Trzy lata temu w Turcji – wtrącił Nikola.
– Tak, w Kas… – Jovan pokręcił głową. – To było piękne. Butlonosy, ze dwadzieścia. Młode chciały się bawić. Pamiętasz?
– Ty jesteś nieźle pojebany z tymi delfinami – wtrącił Nikola, robiąc sobie kanapkę.
– Chodźmy, może jeszcze tam są…
– Braciszku, dorośnij. – Nikola się uśmiechnął. – Powinniśmy dzisiaj zmienić czipy i odesłać pliki do centrali. Jesteśmy już dwa dni spóźnieni. Musisz być w dobrej formie. Pójdziesz się bawić z delfinami teraz, to wieczorem będziesz nie do użytku.
Jovan pokiwał głową i odstawił kubek na stół.
– W sumie masz rację – rzucił bez przekonania. – Szkoda.
– Nie martw się. – Nikola podszedł do brata i poczochrał go po gęstej czuprynie. – Na pewno zostaną dłużej i obiecuję ci, że popływasz z nimi… jutro. – Przyciągnął głowę Jovana do piersi. – Kocham cię, braciszku.