Królestwo
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

– Już – oznajmiłem, rzucając nóż we wrzos. Dostrzegłem krew w rowkach i zadałem sobie pytanie, czy trysnęła mi też na twarz, bo czułem coś ciepłego spływającego po policzku.

– Płaczesz – zauważył Carl.

– Nie mów ojcu.

– Że płakałeś?

– Że nie zdołałeś go dobić... Powiemy, że ja zdecydowałem, że tak trzeba, ale zrobiłeś to ty, okej?

Carl pokiwał głową.

– Okej.

Zarzuciłem sobie truchło psa na ramiona. Było cięższe, niż się spodziewałem, i ciągle mi się ześlizgiwało. Carl zaofiarował się, że je poniesie, ale dostrzegłem ulgę w jego oczach, kiedy odmówiłem.

Położyłem Doga przy podjeździe do stodoły i poszedłem do domu po tatę. Po drodze przedstawiłem mu ustalone wyjaśnienie.

Nie odezwał się, tylko kucnął przy swoim psie i pokiwał głową, jakby w taki czy inny sposób to przewidział, jakby to była jego wina. Potem wstał, zabrał Carlowi strzelbę, a ciało Doga wziął pod pachę.

– Chodźcie – polecił i ruszył podjazdem na strych stodoły.