– Louise oczekuje, że przyjdziemy. Poza tym uwielbiam cię w garniturze. Wyglądasz wtedy niesamowicie elegancko, zwłaszcza w tym granatowym.
– Ale z ciebie komplemenciara.
Pocałował ją delikatnie w usta, ale pocałunek momentalnie stał się głębszy. Patrik przyciągnął ją do siebie i wtedy jak zwykle Erica poczuła, że robi jej się gorąco i jej ciało wiotczeje.
– Dzieciaki mogą tu wejść lada moment – mruknęła mu prosto w usta.
W odpowiedzi naciągnął kołdrę na nich oboje. Zaraz zrobiło się pod nią gorąco, nie liczyło się nic poza nimi dwojgiem. Poza ich ciałami, wargami, oddechami.
Na potwierdzenie wcześniejszego ostrzeżenia Eriki rozległ się głuchy odgłos.
– Bawimy sie fowanego! – krzyknął radośnie Noel i wskoczył na łóżko, a zaraz za nim jak wystrzelony z armaty Anton, który wylądował prosto na klejnotach Patrika.
– Aua, do jasnej… – tu urwał, bo Erica spojrzała znacząco. – I ciasnej!
Noel i Anton aż się krztusili ze śmiechu. Erica uśmiechnęła się i westchnęła. Mieli z Patrikiem kilka sekund dla siebie, no i dobrze. Pochyliła się i połaskotała chłopców, którzy zawyli jak wilki.