Kulawe konie
Mick Herron — Kryminalne i sensacyjne

Korytarz rozszerzał się u dołu schodów. River pognał za róg, gdzie było trochę więcej przestrzeni – automaty z biletami przy ścianach, okienka kas z poopuszczanymi żaluzjami; ludzie, którzy jeszcze niedawno stali w kolejkach, dołączyli do tłumu zmierzającego gdzie indziej. Zbiorowisko już się przerzedziło. Zatrzymano ruchome schody i zabezpieczono je taśmą, żeby idioci trzymali się od nich z daleka. Na peronach poniżej było coraz mniej pasażerów.

Rivera zatrzymał gliniarz z BTP.

– Dworzec jest ewakuowany. Ne słyszysz cholernych megafonów?

– Jestem z wywiadu. Perony już puste?

– Z wywia…?

– Perony puste?

– Są ewakuowane.

– Jesteś pewien?

– Tak mi powie…

– Macie tu monitoring?

– Oczywiście, mamy…

– Zaprowadź mnie.

Hałas wokół trochę przycichł; echa oddalających się podróżnych odbijały się od sufitów. Zbliżały się jednak inne dźwięki: szybkie, ciężkie kroki na wyłożonej kafelkami podłodze. Psy. River miał niewiele czasu, żeby wszystko naprawić.

– Teraz.

Gliniarz zamrugał, ale wychwycił naglący ton Rivera – trudno go było nie zauważyć – i wskazał przez ramię na drzwi z napisem „Zakaz wstępu”. River przeszedł przez nie, nim zjawiły się psy.