Kulawe konie
Mick Herron — Kryminalne i sensacyjne

W małym pomieszczeniu bez okien pachniało bekonem. Wyglądało jak kryjówka podglądacza. Obrotowe krzesło naprzeciw rzędu monitorów. Każdy z nich miarowo mrugał, pokazując z różnych ujęć tę samą scenę: opuszczony peron metra. To było jak nudny film science fiction.

Powiew przeciągu zawiadomił go, że gliniarz wszedł do środka.

– Który peron jest który?

Gliniarz mu pokazał: pogrupowane po cztery.

– Północny. Piccadilly. Victoria.

River przyglądał się im. Co dwie sekundy kolejne mrugnięcie.

Spod podłogi dobiegł odległy pomruk.

– Co to?

Gliniarz gapił się na niego.

– Co?

– To pociąg metra.

– To one kursują?

– Dworzec jest zamknięty – wyjaśnił policjant, jakby rozmawiał z idiotą – ale linie działają normalnie.

– Wszystkie?

– Tak. Ale żaden pociąg się tu nie zatrzyma.

Nie musiał się zatrzymywać.

– Co jest następne?

– Co jest…?

– Następny pociąg, do cholery. Z którego peronu?

– Victoria. Na północ.

River był już za drzwiami.

U góry schodów stał niski ciemnowłosy mężczyzna, zagradzając mu drogę powrotną do głównej hali dworca. Rozmawiał przez słuchawki. Na widok Rivera ton jego głosu nagle się zmienił.

– Jest tutaj.