Jeśli za najgorsze uznać detonację w pociągu, to na drugim miejscu plasowałaby się detonacja na peronie. Niedawne wydarzenia pokazały, że ludzie są najbardziej bezbronni w drodze do pracy. Nie dlatego, że są słabsi, ale dlatego, że jest ich wielu, ściśniętych w zamkniętych pomieszczeniach.
Nie obejrzał się; ufał, że ubrani na czarno zadaniowcy są niedaleko za nim.
Po lewej stronie od Rivera znajdowały się punkty z kanapkami i kawą, pub i stoisko z wypiekami. Po prawej miał za chwilę odjechać długi pociąg. Podróżni na peronie wpychali walizki przez drzwi, nad głową gołębie hałaśliwie przelatywały z belki na belkę. Z megafonu padł komunikat i tłum za plecami Rivera zafalował, gdy zaczęli się od niego oddzielać pojedynczy podróżni.
Na stacjach kolejowych zawsze jest to poczucie zdławionego ruchu. Tłum jest jak eksplozja, która ma dopiero nastąpić. Ludzie to odłamki. Po prostu jeszcze o tym nie wiedzą.
Cel znikł za gromadką podróżnych. River przesunął się w lewo i cel znów się pojawił.