– Który mogłeś zachować dla siebie – odparła, przysuwając bliżej niego szklankę. – A jednak postanowiłeś się nim podzielić.
Nie miał zamiaru pić tego bourbona, nie po tym, jak rozmówczyni dotknęła ścianki. Skinął na kelnera i dał mu znać, by nalał kolejną porcję do innego szkła.
– Nina – odezwała się.
– Nie pytałem cię o imię.
– Bo walczyłeś z ostrym cieniem mgły?
Kąciki ust Langera lekko drgnęły.
– I nie musiałeś – dodała nieco poważniej. – Cała mowa twojego ciała zrobiła to za ciebie.
– Taka jesteś pewna?
Zamiast odpowiedzieć, zamieszała winem w kieliszku, potem uniosła go do nosa, wciągnęła głęboko aromat i dopiero się napiła. W tym rytuale tkwił pewien automatyzm, który świadczył, że ma doświadczenie. Wykonywała ruchy niemal mechanicznie i ani na chwilę nie oderwała spojrzenia od jego oczu.
Zapraszała go do dalszej rozmowy, a on był na tyle zaciekawiony, by skorzystać.
– Piotr – rzucił.
Wyciągnęła do niego rękę, a on delikatnie ją uścisnął. Na dłoniach także dobrze nawilżona skóra, paznokcie o idealnej długości, skórki starannie wyrównane, palce długie. Łamałyby się wprost idealnie w okolicy śródręcza.
Langer przez moment przyglądał się jej dłoni.