Lato utraconych
Anna Kańtoch — Literatura

Ostatni raz widział tak ubranego nastolatka jeszcze na początku lat osiemdziesiątych, gdy wszystko było na kartki, żona wciąż go kochała, a jedyny syn, teraz narkoman spędzający czas na dworcu w Katowicach, chodził do pierwszej klasy liceum.

Chłopak wyglądał dziwnie. Właściwie to wyglądał jak jeden wielki chodzący kłopot, a co jak co, ale kłopotów Ostrowski ostatnio starał się unikać. Pół roku wcześniej zgodził się zeznawać w sprawie kobiety zgwałconej na tyłach baru i do dziś tego żałował. Zamiast pracować, łaził po sądach, a kumple gwałciciela dopadli go pewnego wieczoru i skopali tak, że dwa tygodnie przeleżał w szpitalu. Nie, Ostrowski dostał już nauczkę i nie zamierzał więcej zgrywać samarytanina. Dlatego zajął się wycieraniem blatu, ignorując chłopaka. Wolał, by młody sobie poszedł albo by ktoś inny zwrócił na niego uwagę i mu pomógł – bo to, że dzieciak potrzebuje pomocy, nie ulegało wątpliwości.