Lato utraconych
Anna Kańtoch — Literatura

– Słuchaj, synu – zaczął, gdy po raz kolejny minęli tabliczkę z napisem „Rybarzowice” – jeśli to ma być jakiś głupi dowcip...

– To nie dowcip. Ja naprawdę nie pamiętam, którędy szedłem.

– Musisz przecież coś wiedzieć. Jak jechałeś z mamą do Żywca, to którędy? Co mijaliście?

– Nigdy nie jeździłem do Żywca.

– A do Bielska? Albo Katowic? Gdzie chodziłeś do szkoły?