– Słuchaj, synu – zaczął, gdy po raz kolejny minęli tabliczkę z napisem „Rybarzowice” – jeśli to ma być jakiś głupi dowcip...
– To nie dowcip. Ja naprawdę nie pamiętam, którędy szedłem.
– Musisz przecież coś wiedzieć. Jak jechałeś z mamą do Żywca, to którędy? Co mijaliście?
– Nigdy nie jeździłem do Żywca.
– A do Bielska? Albo Katowic? Gdzie chodziłeś do szkoły?