Lincoln w Bardo
George Saunders — Literatura

Owej nocy w jej łóżku dokładałem starań, aby nie być innym aniżeli dotąd: łagodnym, pełnym uszanowania, czci nawet. Niewieleśmy czynili krom pocałunków i wzajemnych uścisków, zechciej pan jednak sobie wyobrazić przepych owej nagłej swobody. Obojeśmy czuli wzbierające pożądanie (jakżeby inaczej), podszyte wszelako niespieszną, niezachwianą tkliwością, którąśmy między sobą zbudowali: godną zaufania więzią, trwałą i szczerą. Nie brakowało mi doświadczenia, za młodum bowiem dość się wyszumiał. Sporo czasu spędziłem (wstyd powiedzieć) w Marmurowym Zaułku, na Scenie i w straszliwej Wilczej Jamie. Byłem też wcześniej żonatym i wcale dziarsko żem sobie w owym małżeństwie poczynał. Aliści moc tego nowego uczucia całkiem mię zaskoczyła.

Zapadło milczące postanowienie, że następnej nocy zapuścimy się głębiej w ów „nowy ląd”, udałem się tedy rano do swej drukarni, walcząc z przyciąganiem, które niby grawitacja zatrzymywało mię w domu.

A właśnie ów dzień – niestety! – był dniem krokwi.

Tak, tak, co za pech!

Krokiew spadła spod stropu, trafiając mię o, tutaj, gdym siedział przy biurku. Nasze plany należało zatem odłożyć na później, dopóki nie wyzdrowieję. Za radą lekarza ległem więc w…