Swego rodzaju szpitalną skrzynię uznano… uznano za…
hans vollman
Wskazaną.
roger bevins iii
No właśnie, wskazaną. Dziękuję, przyjacielu.
hans vollman
Zawsze do usług.
roger bevins iii
Leżałem tedy jak kto głupi w szpitalnej skrzyni pośrodku salonu – tego samego, przez który niedawno (radośnie, wstydliwie, za ręce się trzymając) przeszliśmy do jej sypialni. Po niejakim czasie wrócił lekarz, zaczym jego pomocnicy przenieśli szpitalną skrzynię do szpitalnego powozu, ja zaś pojąłem… pojąłem, że nasze plany odłożyć należy na czas nieokreślony. Cóż za rozczarowanie! Kiedyż w pełni zaznam rozkoszy małżeńskiego łoża; kiedyż ujrzę jej nagą postać; kiedyż zwróci się ku mnie, owym szczególnym nastrojem owładnięta, ze zgłodniałymi usty, zarumienionym licem; kiedyż jej włosy, wyuzdanie rozpuszczone, spłyną wreszcie na nas oboje?
No cóż, wyglądało na to, że trzeba nam czekać, dopóki ze wszystkim nie wydobrzeję.
Zaiste drażniący był to obrót zdarzeń.
hans vollman
Atoli wszystko ścierpieć jakoś da się.
roger bevins iii
I owszem.