– „Serdeczne pozdrowienia” – odczytał Roberto. Skonsternowany, spojrzał pytająco na kobietę.
– Nie, nie tutaj. Widzisz? – Giovanna wskazała palcem na miejsce w prawym górnym rogu.
Roberto zorientował się, że ktoś odkleił znaczki, odsłaniając rzędy drobniutkich liter.
– To był pomysł twojej matki – wyjaśniła Giovanna łamiącym się głosem. – Tylko ona mogła na coś takiego wpaść.
Roberto zbliżył pocztówkę do oczu, z trudem usiłując odczytać miniaturowe pismo. Gdy podniósł spojrzenie na Giovannę, wyglądał na zagubionego.
– To ona poleciła mi napisać tu sekretną wiadomość dla mojego ukochanego, a później nakleiła na nią znaczki – wyjaśniła. – Korespondowaliśmy tak przez lata.
Roberto zdobył się na słaby uśmiech i podał jej pocztówkę, ale Giovanna go powstrzymała.
– Nie, chciałabym, żebyś ją zatrzymał – powiedziała z naciskiem, kładąc dłoń na jego ręce. – Na pamiątkę.
– W porządku – zgodził się Roberto. Odprowadził wzrokiem utykającą Giovannę, złożył kartonik na pół i wsunął go w boczną kieszeń marynarki. W tej samej chwili staruszka o pyzatej twarzy i gęstych siwych włosach związanych w ogon na jedną stronę podeszła do trumny i postawiła u stóp zmarłej wazon z białymi kwiatami.