Dawny przyjaciel znów zamilkł, a wrażenie Seweryna, że coś jest nie w porządku, wzrosło.
– To znaczy Kaja – dorzucił, byleby pociągnąć rozmowę. – Pewnie nikt już nie mówi na nią Burza?
– Nie, nie, ludzie dalej tak mówią. Została zresztą przy panieńskim nazwisku.
Michał zawiesił głos i dopiero po chwili uzmysłowił sobie, że Zaorski przygląda mu się uważnie i czeka na więcej.
– Wybacz – odezwał się Ozga. – Zastanawiam się po prostu, co może być na tych dyskietkach i dlaczego stary Burzyński miałby to ukrywać. I czy Kaja powinna akurat dzisiaj dodatkowo rozdrapywać tę ranę…
– Akurat dzisiaj?
– Dziewiąty września – oznajmił burmistrz, jakby to miało kluczowe znaczenie. – Co roku tego dnia przychodzi do niej list od ojca.
– List? Jaki list? Z zaświatów?
Seweryn starał się złapać rozbiegane spojrzenie rozmówcy, kiedy ten zastanawiał się nad odpowiedzią.
– Burzyński przed śmiercią przygotował dla niej listy i zlecił coroczną wysyłkę. Zupełnie jakby spodziewał się tego, co się wydarzyło, i chciał zadbać o to, by jakoś pozostać obecny w życiu córki. Rozumiesz.
Zaorski niewiele z tego rozumiał, ale zachował tę uwagę dla siebie.