Zastanawiała się przez moment i w końcu podjęła decyzję. Wyjęła umowy sprzedaży domu i odszukała kontakt do Zaorskiego. Wklepała numer do smartfona i od razu zadzwoniła. Chwila wahania pewnie wystarczyłaby, żeby się rozmyśliła.
– Tak? – rozległ się nieco chropowaty, męski głos.
– Seweryn?
Przez moment Kaja słyszała jedynie ciszę. Nie znał jej numeru, a jej głos słyszał zbyt dawno, by go rozpoznać. Mimo to odniosła wrażenie, jakby próbował.
– Tak stoi w akcie urodzenia – odparł w końcu. – Matka wybierała. Postanowiła zemścić się za trudny poród.
Burzyńska uśmiechnęła się lekko. Najwyraźniej od czasów szkolnych Zaorski niewiele się zmienił. Żartował właściwie ze wszystkiego, nie znał pojęcia tabu. I nie było dla niego żadnej świętości – choć Michał twierdził, że teraz są dwa wyjątki. Jego córki.
– Z tej strony Kaja – odezwała się. – Chciałam…
– Wiem, kto mówi – uciął. – Masz dość charakterystyczny głos.
– Który przez ponad dwadzieścia lat się zmienił.
– Tylko trochę. Poza tym mam dobrą pamięć.
– Albo po prostu dobrze improwizujesz.