Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

– Rozumiem, że wszystko ma się odbywać zgodnie ze sztuką, panie inspektorze – zapewniła. – I nie zamierzam robić niczego, co mogłoby sprowadzić na pana lub komendę wojewódzką wizerunkowe kłopoty.

Zastępca naczelnika wbił wzrok w oczy Agnieszki, po czym skinął głową. Zabrał kartkę z informacjami na temat oficerów i wstał ze swojego miejsca.

– Przesłucham sąsiadów – powiedział. – Jak wrócę, chcę mieć coś na temat tego faceta. Więcej, niż sam zdołam się dowiedzieć, jasne?

– Tak jest – potwierdziła Oliwa, nieco skonsternowana tym, że podinspektor sam będzie parał się domokrąstwem. Nie miała jednak zamiaru protestować. W mieszkaniu było jeszcze sporo do zrobienia, a od sąsiadów z pewnością nie mogłaby dowiedzieć się niczego poza zupełnymi pierdołami. Miała też zamiar dobrać się do laptopa, a stojący nad nią zastępca naczelnika raczej by to uniemożliwił.

Była przekonana, że w mieszkaniu nie znajdą żadnych śladów mogących świadczyć, że miało tu miejsce zabójstwo. Oprócz katany po złej stronie – choć najpewniej znajdzie się ktoś, kto wykaże, że to niczego nie dowodzi.