Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

Przez myśl przeszło jej, że być może gdzieś na laptopie jest plik, który stanowił elektroniczną wersję wydruku. Odchyliła się na krześle, omiotła wzrokiem pomieszczenie, po czym z ulgą stwierdziła, że nie ma tu drukarki. Najpewniej kartkę przyniósł ze sobą morderca, a potem położył ją pod laptopem.

– No? – zapytał kryminalistyk. – Widziałem przecież, że to zwinął.

– Mało masz roboty? – odparła pod nosem Oliwa. – Pozbierałeś wszystkie odciski?

Technik uśmiechnął się, kiwając głową, następnie sięgnął po jej papierosa, który tlił się w popielniczce.

– Widzę, że to jakaś gruba sprawa.

– Dosyć – potwierdziła, patrząc na mentola. – Jest jeden trup, a zaraz będzie drugi, jak mi nie oddasz fajki.

Nie zdążył odpowiedzieć, bo do mieszkania wszedł zastępca naczelnika. Słysząc kroki, Agnieszka i kryminalistyk natychmiast obrócili się w kierunku drzwi. Litman rozpiął marynarkę, zatrzymał się w progu gabinetu i karcąco spojrzał na swoją podwładną.

– Chyba sobie żartujesz – odezwał się, przenosząc wzrok na monitor.

– Musiałam sprawdzić, co to za facet – zaoponowała, unosząc ręce znad laptopa i pokazując, że ma rękawiczki. – Dowiedział się pan czegoś?