Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

– Tego, że na dole są już ludzie z Opole24, „Wyborczej”, TVP, NSI i „Trybuny”. Wokół naszego kordonu robi się drugi pierścień. I przypuszczam, że… – Marek urwał, patrząc na technika. – A ty co tu robisz?

– Analizowałem materiał na komputerze, panie inspektorze.

– A coś ty za jeden?

– Cyryl Czantyr.

Zaległa niewygodna cisza.

– Co proszę? – spytał Marek.

– Tak się nazywam.

– Jak jakaś postać z kreskówki?

– Tak mi dali na imię rodzice, a nazwiska przecież ojciec nie wybierał.

Litman przez moment świdrował go wzrokiem, jakby spodziewał się, że rozmówca zaraz przyzna się do żartu.

– Świetnie – mruknął w końcu podinspektor. – Udało wam się coś znaleźć?

– Ustaliliśmy, że denat lubił Azjatki.

– Przypuszczam, że nie chodzi o mangę czy anime.

– Nie do końca. Oprócz tego kupił sobie bilet do Warszawy na pociąg, który odjeżdża… mniej więcej w tej chwili – odparła Agnieszka. – Ale dopiero zaczynam przekopywać się przez złogi jego życia. Za pańskim pozwoleniem będę brnąć dalej.

Jej wzrok nie pozostawiał wątpliwości, że prosi o nie wyłącznie dla porządku.