Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

Agnieszka zminimalizowała przeglądarkę i zaczęła szperać po dysku. Przejrzała dokumenty – nic ciekawego. Kilka wzorów umów, stary program do PIT-ów, parę ebooków z Chomika. Nic, co mogłoby rzucić nieco światła na ofiarę.

Inną sprawę stanowiły zdjęcia.

– O, proszę – odezwał się Czantyr. – Chłopina potrafił się bawić.

– I to porządnie, jak na prawilnego chłopaka przystało – odparł Litman, opierając się o krzesło, na którym siedziała Oliwa. – Kibolska ustawka?

Agnieszka wpatrywała się w zdjęcie przedstawiające kilkunastu mężczyzn bez koszulek stojących nocą na jakiejś ulicy. Wszyscy prężyli mięśnie do obiektywu, niektórzy przyjęli postawy bojowe. Powiększyła fotografię, by po chwili ujrzeć rozpikselowane tatuaże, widoczne na torsach co poniektórych. Jeden przedstawiał cyfry „88/14”, inny orła ze swastyką w szponach. Pozostałe były utrzymane w podobnym stylu – przede wszystkim krzyże celtyckie, słoneczne i runy SS.

– Idealnie – bąknął Marek. – Nie dość, że wyjątkowo skurwysyńskie morderstwo, to jeszcze z neonazistowskim wydźwiękiem.

Bagno, w które wdepnęli, nagle stało się znacznie głębsze.