Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

Zresztą zapewne niebawem i tak zjawi się jakiś prokurator, by oficjalnie przejąć wodze głośnego śledztwa. Przy dochodzeniach w sprawach mniejszej wagi nikt nie zabiegał o to, by ubrudzić sobie ręce, ale teraz z pewnością potencjał do zbicia kapitału zawodowego był zbyt duży, by prokuratura przymknęła na to oko i zostawiła wszystko policji.

– Ogólnie rzecz biorąc, według sąsiadów był to typowy milczek – skwitował Marek.

– Czyli najgroźniejszy typ naziola – wtrącił Czantyr. – Nie taki, co krzyczy i zwraca na siebie uwagę wszystkich, tylko prawdziwy przyczajony tygrys.

Podinspektor Litman zbył jego słowa milczeniem, po czym ruchem ręki zasugerował podwładnej, by pokazała pozostałe zdjęcia.

Na kolejnej fotografii ofiara widniała w czerwonej, przylegającej do ciała koszuli z polskim orzełkiem na piersi. Kilka kolejnych ukazywało Kiedrowskiego na jakichś imprezach – i zdjęcia te stanowiły zaprzeczenie wszystkiego, co twierdzili sąsiedzi. Dwudziestoparoletni chłopak bawił się wyśmienicie, unosząc piwo i robiąc kółka z dymu.