– Jestem kryptonazistą. – Litman wskazał zdjęcie, które właśnie wyświetliła. – I najwyraźniej nasz przyjaciel również nim był. Nic dziwnego, że nie miał na ciele żadnych tatuaży.
Agnieszka spojrzała na fotografię, która przedstawiała uśmiechniętego Kiedrowskiego potrząsającego ręką obecnego premiera Polski, Patryka Hauera.
5:30. Warszawa, ul. Parkowa
Czarny mercedes citan podjechał od strony Gagarina i cicho zaparkował przed głównym wejściem do willi premiera. Utykający mężczyzna skończył swoją robotę w tamtym rejonie – teraz odgarniał śnieg z chodnika kawałek dalej. Widział jednak doskonale, jak premier wyłonił się z budynku. Jego żona szła za nim, ale on sam prowadził wózek.
Wciąż mieli niezłe sondaże, dla wielu stanowili ulubioną parę w kraju. Momentami przyćmiewali nawet Lewandowskich, co właściwie wydawało się niemożliwe. Byli energiczni, młodzi, mieli dobrą historię i nieźle wychodzili na zdjęciach. Ostatnio nie pozwalali na natręctwa, ale nie mieli oporów przed tym, by reporter zasiadł z nimi na rodzinnym pikniku. Media porównywały ich do Kennedych – może niebezpodstawnie.