– Moment – powtórzył utykający mężczyzna, jedną ręką trzymając komórkę, a drugą pozorując pracę. Funkcjonariusze SOP raz po raz rozglądali się po okolicy, a zamiatacze niejednokrotnie przykuwali ich uwagę, gdyż stanowili obcy element w tej zamkniętej enklawie budynków należących do KPRM.
Mężczyzna popatrywał w kierunku dwóch SOP-owców, którzy znajdowali się najbliżej, ale w tej chwili całą swoją uwagę poświęcali reporterowi.
– Z tyłu samochodu wysunęli rampę. Hauer ładuje się do środka – relacjonował zamiatacz. – Odjeżdżają.
– Przyjąłem. Wiesz, co robić dalej.
Rozmówca się rozłączył, a mężczyzna powiódł wzrokiem za oddalającym się mercedesem. Auto wyjechało przez otwarty szlaban na ulicę, po czym kierowca skręcił w lewo.
Utykający mężczyzna tym samym wypełnił swoją misję, która miała ustawić go na resztę życia. Nie miał zamiaru wykonywać choćby jednego szurnięcia więcej, niż było to absolutnie konieczne. Ruszył do firmowego samochodu zaparkowanego od strony Gagarina, po czym wrzucił doń szuflę i przeszedł w kierunku zamkniętej bramy. Dopełnił formalności z SOP-owcem tkwiącym w białej budce, a następnie wyszedł poza strzeżony teren.