Policjantka spojrzała niepewnie na przełożonego – twarz miał bladą jak narkoman na głodzie i zaczął wodzić mętnym wzrokiem po pokoju. Bez dwóch zdań zastanawiał się nad tym, czy jego życie i kariera właśnie przypadkiem się nie zakończyły. Po odkryciu tych zdjęć powinien czym prędzej odezwać się do komendanta głównego albo kogoś postawionego nawet wyżej w hierarchii. Tymczasem miał zamiar milczeć – co w świetle informacji na wydruku specjalnie Agnieszki nie dziwiło.
Kłopot w tym, że sądził, iż to ukryje. A to było praktycznie niemożliwe.
– Cyryl widział, jak chował pan do marynarki materiał dowo… tę kartkę.
– Co takiego?
Nie powtórzyła, zamiast tego dała mu chwilę, żeby się otrząsnął. Spojrzał na nią nierozumiejącym wzrokiem, a potem powoli skinął głową.
– Nie zamiecie pan tego pod dywan – odezwała się. – Nie kiedy w grę wchodzi premier.