– Niech to chuj – odparł Litman, rozglądając się wokół, jakby mógł gdzieś znaleźć ratunek. Od dawna wiedział, że nie ucieknie przed konsekwencjami, ale liczył na to, że uda mu się odłożyć je w czasie choć na tyle, by zdążyć z dostarczeniem jakichś rezultatów śledztwa. Wówczas to będzie najważniejsze, a nie kompromitujące informacje na jego temat. Tymczasem zdjęcia z premierem spowodują, że cały kraj weźmie pod lupę wszystko, co ze sprawą związane.
– Ten Czort widział treść? – zapytał, starając się ułożyć w głowie jakiś korzystniejszy scenariusz.
– Nie, zobaczył tylko, jak chowa pan kartkę.
Marek zrobił krok w kierunku progu.
– Cyryl! – krzyknął, po czym zaczął układać w głowie przekonujący wywód, który miał sprawić, że kryminalistyk będzie trzymał jego stronę. W końcu porzucił ten pomysł, stwierdzając, że nawet najlepsza przemowa nic tu nie da. Kryminalistyk nie będzie dla niego ryzykował.
Trzymając w ręce tablet Samsunga, Czantyr wszedł do gabinetu. Zatrzymał się w progu, widząc konsternację na twarzach Agnieszki i podinspektora, po czym zrobił jeszcze krok do przodu.
– Rozumiem, że pojawiło się coś, co…
– Zamknij drzwi – przerwał mu Litman.