Kryminalistyk szybko to zrobił, a następnie podszedł do krzesła, na którym siedziała policjantka. Spojrzał na monitor i widząc premiera wymieniającego serdeczne gesty z denatem, zdębiał zupełnie. Na jednym zdjęciu ściskali sobie dłonie, zaraz potem Hauer klepał przyszłego wisielca po plecach. Obaj zaśmiewali się w najlepsze.
– To będzie problem – powtórzył Litman. – Jeśli jedno z tych zdjęć pójdzie w obieg, będziemy się z tym kopać latami.
– Myśli pan? – burknął technik, patrząc na kolejną fotografię. Na tej premier prowadził swojego towarzysza za kordon SOP-owców. Nie trzeba było specjalnie zagłębiać się w tę scenę, by stwierdzić, że obaj mężczyźni znali się dość dobrze. Serdeczność nie miała w sobie nic z obłudy, jaka normalnie towarzyszy spotkaniom polityków z wyborcami. Choć z drugiej strony Hauer potrafił dobrze pozorować tę pierwszą i świetnie ukrywać drugą.
– Musimy działać z głową – dodał podinspektor. – Tak w przypadku zdjęć, jak i listu pożegnalnego, który ze sobą zabrałem.
Cyryl spojrzał na oficera, unosząc brwi.