– Oliwka powiedziała mi, że to odnotowałeś – dodał Marek. – Bardzo dobrze, jesteś spostrzegawczy, trzymasz rękę na pulsie, pilnujesz miejsca zdarzenia. To się chwali.
Czantyr nie odzywał się. Był ciekaw tego, jaki powód przedstawi zastępca naczelnika i jak wiele zrobi, żeby zostało to między nimi.
– Rzecz w tym, że wydział po raz pierwszy zmaga się z przestępstwem takiego kalibru. Ostatnim razem coś takiego w okolicy wydarzyło się… chyba, kurwa, nigdy.
– Była sprawa Kompozytora – zauważyła Agnieszka. – I całkiem niedawno…
– Wiem, co działo się niedawno. Ale tamci psychopaci nie mieli nic wspólnego z Prezesem pierdolonej Rady Ministrów.
Wszyscy przez moment milczeli, a Marek skupił wzrok na Czantyrze.
– Sprawa jest niezwykle delikatna – podkreślił. – A wokół mamy dziesiątki ludzi gotowych za moment puścić tweeta z informacjami, które na razie powinny pozostać znane jedynie wąskiemu gronu.
– Jeśli o mnie chodzi, to…
– Mogę na ciebie liczyć, Cyryl? – wpadł mu w słowo Litman. Jego ton nie pozostawiał wątpliwości, że nie jest to pytanie.