Izabela usiadła na łóżku, po czym włączyła lampkę nocną. Wstała, zachwiała się na nogach, a następnie przeszła do kuchni. Potknęła się w progu o jakiś ciuch, ale w porę przytrzymała się ściany.
– Halo? – powtórzyła, włączając światło.
– Dzień dobry, słyszy mnie pani? – rozległ się uprzejmy, choć stanowczy głos w słuchawce. Tacy jak Izabela byli na niego wyczuleni – służbowa nuta drgała w nim wyraźnie.
– Słyszę, słyszę. Muszę tylko… – Kiedrowska urwała, klnąc pod nosem. W zasięgu wzroku nie było żadnej butelki, a Bóg wiedział, że powinna się napić. Otworzyła lodówkę i wyjąwszy piwo, szybko je otworzyła. Charakterystyczny syk z pewnością nie uszedł uwagi rozmówczyni, ale kogo to obchodziło? Usiadła przy stole, a potem pociągnęła porządny łyk.
– Kto mówi? – zapytała Izabela, od razu czując, że wracają jej siły.
Nie czekając na odpowiedź, odstawiła komórkę od ucha i spojrzała na zegarek. Szybko stwierdziła, że o cokolwiek chodziło, sprawa musiała być pilna.
– Kto mówi? – powtórzyła.
– Podkomisarz Agnieszka Oliwa z opolskiej policji – odparła nieco zniecierpliwiona kobieta.