– Wiem, że to trudne – odezwała się w końcu. – I wszystkiego pani się dowie, obiecuję. W tej chwili jednak niezbędna jest nam pani pomoc.
Izabela zakaszlała i pociągnęła łyk piwa.
– Potrzebujemy kilku informacji, by ruszyć ze śledztwem. Im szybciej je uzyskamy, tym szybciej dowiemy się, co się wydarzyło.
– Nie rozumiem – odparła pijaczka i trzasnęła ręką w stół. – Nie rozumiem! Macie tam ciało, sama przed momentem je sprawdzałaś! Powiedz mi, do kurwy nędzy…
– Nie mogę – odparła rozmówczyni. – Po prostu nie mogę, rozumiesz?
W jej głosie zabrzmiał ból, a może Izabela po prostu chciała go usłyszeć. Tak czy inaczej, nieco bardziej ludzkie podejście sprawiło, że wzięła się w garść. Spodziewała się tego przecież. Od lat z przerażeniem czekała na podobne wieści i dawno straciła nadzieję, że Jacek żyje.
Wraz z tym telefonem wszystko się skończyło. Miała swoją odpowiedź.
– Co chcesz wiedzieć? – zapytała.
Policjantka odetchnęła.
– Dziękuję.
– Nie dziękuj, tylko pytaj.
– W porządku – odparła Oliwa. – W jakim towarzystwie obracał się twój syn, zanim zaginął?
– Zwykłym… nie wiem, jak to w liceum.
– Miał kontakt ze skinami?