Lot 202
Remigiusz Mróz — Literatura

– Żadnych. Wszystko wskazuje na to, że stanął na krześle, a potem zrobił jeden mały krok dla ludzkości, ale wielki dla siebie.

– Czym rozciął brzuch?

– Pierdoloną kataną – odparł kryminalistyk, tym razem nie mogąc już opanować uśmiechu. Wskazał na szablę, która leżała kawałek dalej. – Nie znam się na takich ostrzach, ale ten japoński wynalazek to chyba jedna z najostrzejszych broni. Widać zresztą po efekcie.

Podkomisarz podniosła się i podeszła do zakrwawionego, zakrzywionego miecza samurajskiego. Spoglądała nań przez chwilę, podczas gdy technik mamrotał coś pod nosem, rozwijając temat szabli. Agnieszka szybko wypaliła papierosa, wyrzuciła niedopałek przez okno i rozejrzała się po pomieszczeniu. Z pewnością gdzieś tutaj znajdował się list pożegnalny, bo nikt nie zadawałby sobie tyle trudu bez powiedzenia choć kilku słów na dobranoc – na szukanie go jednak przyjdzie jeszcze pora, stwierdziła. Teraz musiała sprawdzić coś znacznie ważniejszego.

– Pani komisarz?