– Wczoraj dostała od nas srebrny łańcuszek z otwieraną małą zawieszką w kształcie serca. – Matka dziewczyny instynktownie dotknęła dekoltu. – W środku były dwa zdjęcia, jej i nasz rodzinny portret zrobiony w ostatnie święta. Na pewno miała wisiorek ze sobą. Tak jak bransoletkę z informacją o grupie krwi, na wypadek gdyby… – Zamilkła, a następnie schowała twarz w dłoniach i pociągnęła nosem.
Policjant pomyślał, że tylko sukienka z dzianiny i silne ramię męża trzymają jeszcze tę kobietę w całości, a gdyby je zabrać, rozpadłaby się na kawałki. Notował coś w dokumencie, gdy do jego biurka podeszła wysoka policjantka o silnych ramionach i ciemnych włosach związanych w koński ogon. Na pozbawionej makijażu twarzy odznaczały się mocno zarysowane kości policzkowe, a wokół kobiety unosił się delikatny zapach chloru, świadczący o tym, że tego dnia odbyła już swój trening na basenie.
– To aspirant Weronika Sowińska – wyjaśnił Lipski. – Należy do naszego zespołu poszukiwań.
– Dzień dobry. – Funkcjonariuszka przywitała się z Jaroszami i sprawnie podsunęła sobie krzesło.