– Może potrzebowała trochę czasu na osobności? Chciała coś przemyśleć albo poznała kogoś nowego? – podrzuciła aspirantka, gdy tymczasem komisarz czujnie lustrował twarze rozmówców.
Jaroszowie wymienili spojrzenia. Bogdan zaprzeczył ruchem głowy, a wargi Urszuli drgnęły.
– Proszę posłuchać – zaczęła matka dziewczyny. – Gdyby Alicja planowała wyjechać albo miała kłopoty, podzieliłaby się tym ze mną. Znam moją córkę, ona nie robi takich rzeczy. Ufa nam, nie zniknęłaby ot tak, bez uprzedzenia. Przecież wyszła tylko do kościoła… – Głos jej się załamał, ścisnęła rękę męża. – Miała już kupiony bilet na pociąg, planowałyśmy po południu upiec szarlotkę, naszykowałam słoiki… – Przytknęła dłoń do ust, by przełknąć gorycz, a po chwili drżącym głosem dodała jeszcze: – To dobra, kochana dziewczyna.