– Im bardziej doskonałym widzą cię inni, tym mocniej starasz się ukryć swoje niedoskonałości – powiedział powoli. – O to ci chodzi?
Weronika kiwnęła głową znad telefonu, po czym wzięła do ręki fotografię Alicji Jarosz zostawioną na blacie. Przyglądała się jasnym, sięgającym ramion włosom dziewczyny. Zaglądała w jej duże brązowe oczy, jakby szukała w nich wskazówek.
– Uważasz, że przyznałaby się im, gdyby zaszła w ciążę, chciała rzucić uczelnię albo zrobiła coś głupiego? – zapytała.
– Ojcu niekoniecznie, prędzej matce – stwierdził. – Wiesz, że leczyłem się kiedyś u niego? Składał mi nogę po złamaniu, jakieś dziesięć lat temu.
– Nie ty jeden. To najlepszy ortopeda w okolicy. Sportowcy z całej Polski przyjeżdżają operować u niego kolana.
Krzysztof dreptał wokół biurka, z wyrazem zamyślenia na twarzy.
– A ona czym się zajmuje?