– Uczy polskiego w naszym ogólniaku. – Sowińska przysiadła na krawędzi blatu. – Zaczynała mniej więcej wtedy, kiedy ja zdawałam maturę. Stara Kłosowska rozstawała się ze szkołą, a na jej miejsce przyszła Jarosz. Pamiętam, bo zazdrościliśmy młodszym rocznikom, że będą mieli taką fajną nauczycielkę. – Westchnęła, jakby to wspomnienie pochodziło z zamierzchłych czasów, po czym podniosła się z niechęcią. – Porozmawiam z proboszczem lokalnej parafii, może widział Alicję na mszy, a później podjadę do Jaroszów z technikiem. Trzeba zabezpieczyć DNA dziewczyny i wypytać jej brata. Rodzeństwo zwykle wie więcej niż rodzice.
– Dobra. – Przeskanował wzrokiem to, co widniało w formularzu. – Na razie nie widzę żadnych przesłanek wskazujących na to, by rodzina przyczyniła się do jej zaginięcia, ale znasz moje motto.
– Wszyscy kłamią?
Kiwnął głową.
– Na wszelki wypadek rozejrzyj się tam u nich. Koniecznie zobacz jej pokój, jeśli się zgodzą, zajrzyj do komputera, i porządnie przemagluj tego młodego.