– Daj spokój. Przecież wiesz, że tamte dzieciaki zwiały z domu – powiedział, schylając się po zabawkę. – Nie szukaj sensacji na siłę. A że występowały wtedy zamglenia? Tak już jest na naszym terenie, nic nadzwyczajnego.
Wzruszył ramionami, a policjantka skrzywiła się, jakby słowa komisarza jej nie przekonały.
– Dla pewności przejrzę stare akta. Może znajdę tam coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy.
– Według mnie to strata czasu, ale rób, jak chcesz. – Uniósł ręce w geście poddania. – A teraz weźmy się do porządnej roboty. Zarejestruję dane o zaginięciu Alicji w systemie i odezwę się do jej operatora. Musimy jak najszybciej ustalić, gdzie ostatnio logowała się komórka Jarosz i z kim rozmawiała przed zniknięciem. – oznajmił Krzysztof. – Przydałoby się też sprawdzić szpitale i aktywność dziewczyny w banku. Jeśli korzystała z bankomatu albo płaciła kartą, może uda się nam ją namierzyć.
– A co ze znajomymi, którzy byli z nią na piwie w pizzerii Vegas w sobotnią noc? Dobrze byłoby z nimi pogadać, tyle że z tego, co zrozumiałam, wszyscy studiują poza Sinicami, mogli już wyjechać.