Ludzie z mgły
Izabela Janiszewska — Literatura

– Zajmę się tym, pojadę też do Vegas i sprawdzę, czy właściciel pizzerii zna nazwiska tych chłopaków, którzy zaczepiali Jarosz tamtego wieczoru. Mogą mieć coś ciekawego do powiedzenia.

Aspirantka Sowińska założyła kurtkę, po czym zerknęła na kwestionariusz i zatrzymała wzrok na rubryce z adresem.

– To na górce za osiedlem Świt, prawda? Mamy tam jakieś kamery monitoringu miejskiego?

– Niestety nie, dopiero bliżej miasta jest więcej rejestratorów, na wysokości skrzyżowania Ludowej z Prusa, i tam na pewno ją złapiemy. Nie ma innej drogi prowadzącej do kościoła, ale możesz też popytać w Autoserwisie u Klepackiego i w pokojach gościnnych u Wandy. Idę o zakład, że mają jakieś kamery na własny użytek i monitorują swoje parkingi.

– Jasne, zrobi się. – Wsunęła telefon do kieszeni. – A według ciebie co się z nią stało?

– Są dwie opcje: albo narozrabiała, a potem przestraszyła się i uciekła, żeby sobie to wszystko poukładać, albo wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Rano była mgła, słaba widoczność, ktoś mógł ją potrącić.

Policjantka przygryzła wargę i westchnęła ciężko.