Policjant przystanął w swojej nerwowej wędrówce wokół biurka i nachylił się nad zdjęciem, by zweryfikować tezę Sowińskiej.
– To nie wszystko – oznajmiła i sięgnęła po komórkę.
W telefonie znów otworzyła aplikację Facebooka, a później weszła na konto Jarosz i pokazała Lipskiemu kilka fotografii dziewczyny oraz smutne piosenki i niepokojące cytaty, które nastolatka zamieszczała w sieci.
– Te zdjęcia są z balu maturalnego w zeszłym roku, tańczyła poloneza w jednej z pierwszych par. – Powiększyła obraz, by mógł się lepiej przypatrzeć dziewczynie. – A to fotki, które umieściła w albumie zatytułowanym „Ja”. – Znów podsunęła mu telefon pod nos. – Ma publiczny profil, wszystko jest łatwo dostępne.
Komisarz przerzucał zdjęcia, skupiając się na oczach dziewczyny, a następnie prześledził posty z ostatnich kilku miesięcy. Na jego czole zarysowała się głęboka zmarszczka.
– Chcesz powiedzieć, że Alicja Jarosz była nieszczęśliwa?
– Nie wiem, ale sprawia wrażenie, jakby coś ją trapiło. Myślę, że jeśli odkryjemy przyczynę jej smutku, będziemy bliżej zrozumienia tego, co się z nią stało.
*