Ludzie z mgły
Izabela Janiszewska — Literatura

Policjantka uznała, że reprezentuje typ dobrego kumpla. Wystarczająco atrakcyjny, by nie uchodzić za klasowego kujona, a jednocześnie nie na tyle, by zostać uznanym za szkolnego przystojniaka. Kiedy chodziła do liceum, właśnie takich chłopaków lubiła najbardziej. Zawsze chętnie pożyczali zeszyty, można było z nimi pogadać na przerwach i zatańczyć na dyskotece bez obawy o jakiekolwiek podteksty. Dziewczyny rzadko się w nich zakochiwały, bo bardziej fascynowało je zdobywanie niegrzecznych chłopców z błyskiem w oku, ale to właśnie ci spokojni okazywali się najlepszymi kandydatami na mężów. Wiedziała, bo wyszła za jednego z nich.

– Weronika Sowińska, aspirant Komendy Powiatowej Policji – przedstawiła się i wskazała na kolegę. – A to sierżant sztabowy Łukasz Maćkowiak.

– Kuba – odparł nastolatek. – Jestem bratem Ali.

Policjantka zauważyła, że opuszki palców chłopaka poplamione są czarnym tuszem.

– Miałeś z nią jakiś kontakt, odkąd wyszła z domu? – zapytała.

– Nie. Wysłałem jej kilka wiadomości, ale na żadną nie dostałem odpowiedzi.

– Rozumiem – mruknęła. – Pokażesz nam jej pokój?