Ludzie z mgły
Izabela Janiszewska — Literatura

– Tak? Ty też je masz? – Próbowała wziąć go pod włos. – Wyjawisz, jakie rzeczy nastolatkowie trzymają w tajemnicy?

– Nie mogę powiedzieć, bo wtedy przestałoby to być sekretem. – Rozłożył ręce z udawaną bezradnością.

– Racja – stwierdziła. – To co takiego stało się dzisiaj rano, że Alicja do tej pory nie wróciła do domu? Spięliście się? Może doszło do jakiejś awantury z rodzicami?

– Nie… To był zwyczajny niedzielny ranek. Smażenie jajecz­nicy na szynce, prasowanie ubrań i takie tam. Szykowaliśmy na dole śniadanie, kiedy na piętrze rozwrzeszczał się budzik Ali. Mama czekała chwilę, aż siostra go wyłączy, a w końcu uznała, że zajrzy do niej i sprawdzi, czy Ala żyje po nocnym imprezowaniu. Mówiłem, że wróciła grubo po drugiej i żeby dała jej spokój, bo pewnie jest nieprzytomna, ale matka, jak to matka, musiała ją obudzić i gderać o kościele.

– Pokłóciły się?

Potrząsnął głową.

– Matka pomęczyła chwilę bułę, a potem Ala obiecała jej, że pójdzie na kolejną mszę, jak się wyśpi, i na tym stanęło.

– A ty rozmawiałeś z nią rano? Albo w nocy, gdy wróciła? – Długopis w palcach Weroniki zawisł nad kartką notesu.

Nastolatek wziął głęboki wdech i zdawało się, że posmutniał.