Krzysztof Lipski zmarszczył brwi. W drodze do pizzerii zdążył zamienić z aspirant Sowińską kilka zdań, z których wynikało, że to ci młodzi mężczyźni zaproponowali swoje towarzystwo dziewczynie. Zerknął badawczo na restauratora, który umieszczał kieliszki do wina w stojaku wiszącym nad barem.
– Jest pan pewien?
– No tak, sam słyszałem, jak ich wołała na jednego. Akurat szklanki poszedłem zebrać na zewnątrz. – Wskazał głową w stronę okna. – Śmiała się głośno. Wie pan, jak to ludzie po alkoholu. Powiedziała tym chłopakom, że nie mogą jej odmówić, bo ma urodziny. Nawet kolejkę im postawiła.
– A co na to jej koleżanki?
– Nie było ich wtedy przy stoliku. Pewnie wyszły do łazienki czy coś, a jak wróciły, to oni już tam siedzieli.
Komisarz postukał palcami w ladę, po czym uniósł wzrok i napotkawszy kamerę zawieszoną nad barem, wpadł na pewien pomysł.
– Monitoruje pan restaurację?
– Tak, ale tylko parking, zaplecze i przestrzeń za kontuarem. Szczerze mówiąc, bardziej pilnuję pracowników niż gości. Miałem tu kilku takich, co lubili podprowadzać pieniądze z kasy.
– A ten stolik, gdzie siedziała Alicja Jarosz, załapał się na jakieś nagranie?
Pan Witold pokręcił głową.