Ludzie z mgły
Izabela Janiszewska — Literatura

– Po prostu to zrób, do cholery! – przerwał jej stanowczym tonem, tak ostrym, że kobieta struchlała, a on natychmiast zrozumiał, że przesadził. – Przepraszam, to z nerwów – dodał pojednawczo.

– W porządku – szepnęła i wybrała numer Alicji.

Lekarz patrzył na żonę, która z telefonem przyciśniętym do ucha ruszyła w kierunku salonu. Krew szumiała mu w uszach i choć próbował się trzymać, bez trudu można było zauważyć, że cały dygocze. Poprawił mankiety białej koszuli wystające spod eleganckiego swetra, po czym wepchnął dłonie do kieszeni. Usiłował udawać człowieka, na którym takie sytuacje nie robią wrażenia. Kogoś, kto jest ponad to – choć wcale nie był i mówiła o tym każda komórka jego ciała. Drżące palce, przyspieszony oddech i poprzecinane czerwonymi żyłkami, pełne lęku oczy.

– A ty przestań grzebać w tym telefonie, tylko zrób coś! – ryknął na syna, który siedział wciśnięty w kąt ławy przy kuchennym stole.