Symptomem początku starości może być też utyskiwanie na kota. „Nie zjadła?”, „Znowu nie zjadła”, „Ona nic nie je”, „Przedtem to lubiła, a teraz nie chce”, „Oszaleć można”. I tak dalej, i tak w kółko. Młodzi ludzie nie mówią w ten sposób. Przychodzi jednak moment, w którym zaczynamy takie przemowy i powoli stają się one rytuałem.
Kot, a być może też inne zwierzę, skutecznie przyciąga naszą uwagę, nie pozwalając nam na konfrontację z bezsensem życia.
Uświadomiłam to sobie u ojca podczas wigilii, gdy mój wzrok, przyzwyczajony do wodzenia za trzema kotami, padał na ściany i meble opuszczonego domu, w którym obserwacja kota jako źródła nieprzewidywalności nie stwarzała w umyśle warstwy ochronnej. W takim domu bezsens życia i świadomość jałowości starań łatwiej przekradają się do umysłu.