Małe życie
Hanya Yanagihara — Literatura piękna

Ezra był użyteczną znajomością, nie tylko dlatego że pozwolił JB i paru innym kumplom ze szkoły zamieszkać w swoim apartamencie – gdzie zawsze cztery czy pięć osób korzystało z kątów poddasza – ale także dlatego że był poczciwy i hojny i lubił wydawać huczne przyjęcia, na których masa jadła, dragów i alkoholu dostępna była za friko.

– Moment – powiedział JB, odkładając pałeczki. – Właśnie mi się przypomniało, że w redakcji jest taka jedna, co chce wynająć chatę w imieniu swojej ciotki. Zdaje się, że na skraju Chinatown.

– Za ile? – spytał Willem.

– Prawdopodobnie za darmo, nie miała nawet pojęcia, jaką rzucić cenę. Chce tam mieć kogoś, kogo zna.

– Myślisz, że mógłbyś szepnąć o nas słówko?

– Nawet lepiej: przedstawię was. Dacie radę wpaść do redakcji jutro?

Jude westchnął.

– Ja się nie wyrwę.

Spojrzał na Willema.

– Nie ma problemu. Ja mogę. O której?

– Pewnie w porze lunchu. Pierwsza?

– Będę o pierwszej.