Willem był nadal głodny, ale pozwolił JB dojeść swoje grzyby. Posiedzieli potem jeszcze trochę, bo czasami Malcolm zamawiał lody dżakfrutowe, jedyną zjadliwą pozycję w menu, po dwóch łyżeczkach je odsuwał i Willem z JB mogli dokończyć porcję. Ale tym razem Malcolm nie zamówił lodów, więc poprosili o rachunek, żeby go przestudiować i podzielić sumę co do dolara.
Nazajutrz Willem stawił się u JB w redakcji. JB pracował jako recepcjonista w małym, lecz prestiżowym czasopiśmie z siedzibą w SoHo, zajmującym się wielkomiejskim światem sztuki. Była to dla JB posada strategiczna, gdyż – jak wyjaśnił Willemowi pewnego wieczoru – miał taki plan, że zaprzyjaźni się z którymś z redaktorów, dzięki czemu jego prace zostaną zaprezentowane na łamach pisma. Szacował, że cała akcja powinna potrwać z pół roku, co oznaczało, że zostały mu jeszcze trzy miesiące.