– Zupełnie jak ja. Ostatnio była podejrzanie zajęta i haniebnie mnie zaniedbała. Przez telefon miała dziwny głos, przeczuwam, że znów coś wymyśliła – odkrzyknęła Klara i przez uchylone drzwi podała Madeleine dresowe spodnie i sweter. – A co właściwie teraz zamierzasz zrobić? – zapytała, gdy jej przyjaciółka wychodziła z łazienki, wycierając ręcznikiem mokre włosy.
– Nie wiem. Po raz pierwszy od kilku lat nie mam żadnych planów. Chyba wykorzystam ten niespodziewany urlop i gdzieś wyjadę. Może w góry. Dawno nie byłam, a wiesz, jak kiedyś kochałam włóczęgę. Dzięki Bogu, o pieniądze nie muszę się martwić. U Grzegorza zarabiałam bardzo dobrze, ojciec nadal uparcie reguluje opłaty za moje mieszkanie, twierdząc, że dopóki nie wyjdę za mąż, ktoś musi się mną opiekować, no i nadal co miesiąc wpływa mi na konto spora kwota od tego tajemniczego francuskiego wuja.
– No właśnie, dowiedziałaś się w końcu, kto to? Miałaś podpytać mamę.
– Podpytuję, ale zbywa mnie jakimiś półsłówkami. Do tej pory nie miałam odwagi tknąć tych pieniędzy, bo dziwnie się czuję z tą finansową tajemnicą, a uzbierała się z tego całkiem niezła sumka. Wiesz co, jak teraz na to patrzę, jestem bardzo zamożną osobą.